niedziela, 29 grudnia 2013

Trochę o mojej twórczości!

   Jak Sylwester? Jeszcze tylko parę dni ♥ Nie mogę się doczekać! Ale przejdźmy do tematu posta :D
Pewnie ja jak każdy z Was od czasu do czasu wypełnia mnie wena. Cudowna rzecz. :P A oto kilka moich cytatów, wierszy no i wszystkiego innego ;) :

,,Ciemność skrywa najwięcej światła,
  Pustka-tajemnic,
  Szepty-krzyku,
  A miłość kłamstw.''

,,Nie kocham, ale pożądam,
  Nie przepraszam, ale żałuję,
  Nie widzę ale czuję.''

,,Nie patrz w dół,
  Przeszłość się skończyła
  Jestem przyszłością,
  Która w Ciebie uwierzyła.''

,,Kochaj tyle,
  na ile wystarczy Ci szczęścia.''

,,Uczucie to chwila''

,,Sama cisza jest wygrana''

,,Miłość to nieuleczalna, śmiertelna choroba''

,,Prawda jest jedynie dowodem na kłamstwo o miłości.''

,,To nie czas leci za szybko,
  Ale Ty za wolno biegniesz.''

,,Życie jest nagrodą śmierci,
  A śmierć metą życia.''

Hm... Co Wy o tym uważacie? Pewnie większości nie zrozumiecie... Ale tylko dlatego, że jestem bardzo emocjonalnie przywiązana do tych słów, a większość z nich powstała na potrzebę chwili :)

Piosenka na dziś: Dawid Podsiadło-Nieznajomy




wtorek, 24 grudnia 2013

Stworzona dla mnie-3-fantasy

    Nic nie rozumiałem. Jeśli to wszystko prawda? Co to ma oznaczać? Dlaczego ja? Dlaczego my?!
-Poradzisz sobie-Uśmiechnęła się kobieta.
-Ale... Ale skąd wiedzieliście, że to ja? Czy macie taką pewność? Skąd mnie znacie?-Miałem tyle pytań, nie wiedziałem od czego zacząć.
-Och... Louis... Znasz mnie tak dobrze, a nie rozpoznajesz... Mnie...We mnie?-Spojrzała na mnie z żalem. Odpowiadając pytaniem na pytanie.
    -A..Ea..-Zacząłem się jąkać.-Przepraszam...?
-Nic już... Wiesz... Każdy z nas ma pewną moc... Ja, potrafię zmieniać strukturę swojego ciała.
-Czyli...?
-Mogę być kim chcę...Zmieniam się wraz z własnym życzeniem.- Przed moimi oczami ukazała się postać...Luny! Co? jak to? To niemożliwe?! Oparłem się o ścianę. Zacisnęłam mocno pięści. Zęby zgrzytały mi ze strachu, rumieniec wylądował na moich policzkach. Świat mi zawirował. czułem jakby wszyscy znikli. Zostałem sam. Wszystko przepadło. Moje życie...
-Czyli... Czyli ona to ty?-wydusiłem z siebie.

-Raczej ja to ona. Ale tak.-Nie mogłem opanować zdziwienia. Zacząłem krztusić się własną śliną. Dusiłem się we własnym ciele. Chciałem uciec, ale nie potrafiłem. Nogi uginały mi się pod własnym ciężarem.
-Kochanie...-odezwała się swoim czystym, delikatnym głosem-Wiem, że to szok, ale pomogę ci...
-Nie chce niczyjej pomocy! Wszyscy mnie zawiedli!-Wykrzyczałem, a echo rozniosło się po całym budynku, powtarzając te słowo. Za każdym razem raniły mnie bardziej, trafiały głębiej w moje serce. Łzy spływały mi po wargach, policzkach, szyj, a ja nie mogłem temu zaprzestać, powstrzymać.
-Poczułem ciepło jej ciała. Ramię ''Luny'' powędrowało nad moją głową, jej dłoń 'jeździła' spokojnie po moich plecach.
-A ja...? Czy ja mam... No wiesz...?-spytałem, dziwiąc się własną dociekliwością.
-Hm... No nie takie łatwe... Musisz sam ją odkryć. Tylko wyjątkowi ją mają... Widzisz... Nikt nie pojawia się w naszym świecie bez powodu. każdy ma swój cel, pewną misje.-Kąciki jej warg powędrowały ku górze. Próbowałem odwzajemnić uśmiech, ale łzy najwidoczniej stawiały większy opór niż moja chęć.
-A ty?
     -Ja? Ja... Ech... Panowie! Wyjdźcie!-Skierowała wzrok ku mężczyzn siedzących na parapecie ,wskazując wyjście. Nie chciała aby oni wiedzieli?-Nic z tego nie zrozumiesz-kontynuowała- Jestem księżniczką cienia, puki co jedyną zbuntowaną.-Miała racje. Z każdym z tych słów dzieliła mnie olbrzymia odległość.
-A oni?-kiwnąłem głową w kierunku drzwi.
-Oni, to Jorden i Petaas. Jorden ma moc perswazji. Peetas, słyszy myśli. Zaraz powinien też pojawić się tutaj Lucas. On potrafi się teleportować.-Uśmiechnęła się jakby mówiła mi najprostszą rzecz jaką słyszałem. Dla niej było to takie proste...
-A ty? jak się naprawdę nazywasz?
-Jestem Larence.-Rzekła dumnie, prostując plecy i kierując głowę ku górze.
----------------------------------------------------------
Kurdę... Takie se rozdzialik na szybko xd Przed świąteczny :P Musze pędzić kroić warzywa na sałatkę :) Wszystkiego najlepszego! 

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Coraz bliżej!

    Ugh! Nareszcie wolne! Teraz przed świętami dali nam taki wycisk! -,-' Bo nie mamy co robić, tylko uczyć się do sprawdzianów ;d Ale przynajmniej nie musimy wkuwać tematów przez ferie świąteczne. Tak jak na przykład moja kuzynka, która już w pierwszym tygodniu po świętach ma  zapowiedziane 3 testy :O tyle, że ona ma przynajmniej o tyle dobrze, że idzie dopiero 07.01.3014r. do szkoły! A Wy jak macie? Co z ocenami na półrocze?
    Kurczę, kochani :P święta już za dwa dni! Zdajecie sobie z tego sprawę?  Aaaa! Normalnie szał ciał ^^ Z tej okazji przygotowałam dla Was listę najlepszych świątecznych utworów i kolęd :D (Klikajcie na nazwy)
11.Feel-Gdy Wigilia Jest
10.GOLEC uORKIESTRA-w żłobie leży
9.Ania Szarmach-Coraz bliżej święta.
8.Świeć, gwiazdeczko, świeć-Arka Noego-i wszystkie moje najmłodsze lata wracają wspomnieniach :D
7.Czerwone gitary-Jest taki dzień
6.Kolęda dla nieobecnych-Z.Preisner, B.Rybotycka-o matko! Płaczę...
5.Wham!-Last christmas
4.Mariah Carey-All I Want For Christmas Is You
3..Shakin' Stevens-Merry Christmas Everyone
2.Andrzej Piaseczny-Kolęda dwóch serc
1.A Merry Michael Jackson's Christmas-All I want for Christmas is you
A Wy? Co myślicie o tej liście? :)
    Czy tylko ja uważam, że przydałyby się choć jedne święta bez Kevina? Ciągle go teraz puszczają w TV i stracił on taki swój świąteczny urok ;/ W dodatku znam ten film chyba na pamięć!
   Dobra przejdźmy do najważniejszego! SYLWESTRA! :P Jak tam? Macie już plany na Nowy Rok? Do mnie przyjadą kuzynki i we 3 pójdziemy do mojej przyjaciółki xp
   Wigilia... Nasza (mojej klasy) ostatnia wigilia! Tak mi z tego powodu przykro! W klasie mamy tylko 17 osób dlatego jesteśmy baaaardzo zżyci! Naprawdę! Nawet nauczycielka, która nas nie nienawidziła (pomimo tego, że nas nie uczy) stwierdziła, że tak spójnej klasy jeszcze nie widziała. (podczas z.szkoły) Ech... Będzie mi tego brakowało! Jeszcze koleżanka puściła zdjęcia z naszych wspólnych wspomnień! Wszyscy się rozkleili!
   Wiem, że ten post jest gdzieś taki nijak ;/ Ale teraz przed świętami nie mam za dużo czasu na napisanie czegoś ciekawego ;/  Wiecie sprzątanie, pomaganie, pieczenie!


Macie tu choinkę ode mnie :3
I nie gniewajcie się :P

                                                          To życzenia: 
                                            Wiele szczęścia-Eee to normalne...
                                            Dużo zdrowia!-Aaa to banalne...
                                            Masę kasy!-Nie ma skąd...
                                           Oj po prostu WESOŁYCH ŚWIAT! 

środa, 18 grudnia 2013

Stworzona dla mnie-2-fantasy

      Niebiesko-błękitny motyl przysiadł na ramieniu kobiety. Jego drobne skrzydełka mieniły się szmaragdowym blaskiem. Każdy ruch owada powodował drganie dziewczyny, jak gdyby uchylała się pod jego ciężarem.
      Nie mogłem przestać obserwować tego dziwnego zdarzenia. Motyl wydawał się być przywiązany do człowieka. Był taki ludzki zdawało się, że spoglądał na kobiete z wyrozumiałością. Wiedział co się dzieje. W jego wielkich oczach odbijała się cała prawda, ale nie było w niej mnie. To dziwne uczucie przerodziło się w strach. Mijały sekundy, minuty, nie przerwanej ciszy. Czułem, że postacie próbowały dać mi do zrozumienia co zaszło dzisiejszego dnia. Chciały abym odpowiedź uzyskał sam. 
-Więc?-odezwałem się, przerywając pustkę. 
-Już rozumiesz?-odparła pytaniem na pytanie kobieta. 
-Że jesteście jakimiś psycholami i uwieźliście mnie jak zwierzęce w klatce, tak wiem-Uśmiechnąłem się wścibsko, jednak na mojej twarzy pojawił się rumieniec. Postacie spojrzały się na siebie. Przez moją głowę przepłynęło zdanie: ,,Co to za dziwny przypadek, jakiś oryginalny okaz'' Uniosłem szybko twarz. Postacie nic nie mówiły. O co chodzi? Co się ze mną dzieje? Czy ja już wariuję? Może to przez ten strach? 
-Nie- wtargnął w moje myśli, ponownie ten sam głos. Odskoczyłem na bok. Oparłem się o ścianę. Moje serce biło mocniej niż kiedykolwiek. Słyszałem jego uderzenia. Oni na pewno także słyszeli.
-Nie lękaj się mnie. Ja jestem Tobą, prawdziwym.-słyszałem. 
-Musisz jeszcze wiele zrozumieć, trzeba zacząć naukę.-Spojrzała na mnie poważnie kobieta. 
-Będziesz musiał nauczyć się z nim żyć, to twój mentor.-dodała  usiadłem na łóżku, nic nie rozumiałem. Dobra, poddaję się.
        -Kim są narodzeni?
-Narodzeni...-powtórzył mężczyzna, spoglądając na kobietę, jak gdyby chciał jej uświadomić, że teraz zaczyna się jej rola.-są istoty nierealne. 
-Czyli nigdy nie istniałem? 
-Można tak powiedzieć.-Wyszczerzył żółte, krzywe zeby mężczyzna. Zamknął je jednak po odczuciu uderzenia przez dziewczynę. 
-To nie tak, nie słuchaj go, on już ma swoje lata, a humor mu dzisiaj nadmiar dopisuje. Każdy nadludzki był narodzonym, więc wszyscy wiem co przeżywasz.-uśmiechnęła się łaskawie spoglądając co wyczynia o wy mężczyzna- istniałeś, w wyobraźni Chach.-Zacząłem się śmiać, wydawało mi się to takie nie realne. Jednak dziwny ból w mojej głowie przezwyciężył uczucie i w momencie moja twarz stała się kamienna. Cisza! Usłyszałem huk. 
-Nic nie rozumiesz.-z powrotem zaczęła kobieta.-To Chach cię stworzyła, unaoczniła cię. To ona powołała cie do życia. Tak bardzo jej kogoś brakowała, że stworzyła nowe istnienie. Ona zapoczątkowała nową historię. Najpierw, żyłeś w jej myślach, później, zaczęli cię zauważać inny, za późno. 
-Co znaczy ''za późno''?
-Wszyscy myśleli, że zwariowała. Dlatego trafiła do szpitala psychiatrycznego.
-Co?! To nie prawda! Cóż za obelgi?! Ona była ranna pobili ją! Byłem tam! Widziałem to! Nie zdążyłem je pomóc...-powiedziałem ciszej. Odchrząknąłem się i popatrzyłem na dziewczynę. 
-Musiała jakoś uzmysłowić sobie, że to nie prawda, wiedziała, że wszyscy inni są winni, nie ona. Nikt jej nie wierzył.-miałem pustkę w głowie. Jeśli to wszystko to prawda?! 
-A moje dzieciństwo? Moja rodzina, uczucia?
-Tak bardzo wcieliła cie w życie, tak strasznie chciała twojego istnienia, aż zacząłeś stawać się nową osobą. A dzieciństwo, to wszystko, tak samo jak ty, wytwór jej wyobraźni. 
-Ale ona nie zwariowała? 
-Nie, musiała cię wymyślić, kiedy była jeszcze młoda, później zaczynałeś stawać się osobą, jej psychika tego nie wytrzymała, więc wszyscy uznali iż to prawda. 
-A wy?
-My też. Ktoś pokochał nas, tak bardzo, że staliśmy się żywymi istotami. Wiem, przejście i przeistoczenia jest najtrudniejsze, ale poradzisz sobie. 
------------------------------------------------------------------------------------
Pewnie nic z tego nie rozumiecie, to tak jak ja :D Jestem w toku wymyślania :P Ale w następnych rozdziałach będzie wyjaśniane coraz więcej :) 

sobota, 14 grudnia 2013

Święta :3

                           Ho, Ho, Ho :P Witam ponownie w moich skromnych progach ;)

   Ale się nakręciłam na te święta! Co dostaliście na Mikołajki? :) Ja zestaw do malowania ołówkami i węglami :# Och, me gusta :D Długo zastanawiałam się co napisać w tym poście ;< Miałam problem, czy wybrać: ''przepisy i dekoracje na święta'' czy ''Tradycje świąteczne w poszczególnych rejonach Polski'' No ale zdecydowałam się na to pierwsze :3 Wiem, nie zapytałam się Was o zdanie ale jakoś tak nie było okazji   :( A zresztą ten temat mi jakoś tak bardziej leży :P Nie przedłużając zacznijmy :) 

1.Nie macie pojęcia jak udekorować Swój pokój na tegoroczne Święta? A o to kilka fajnych pomysłów! 

a) Łatwy, prosty i przyjemny sposób na własnoręczne wykonanie aniołka z... makaronu! Tak właśnie tak :) 
-Co będzie na potrzebne? 
•No rzecz jasna makaron :P Ale jaki? W sumie, możecie użyć własnej wyobraźni! Nie liczy się sposób ale wykonanie :) Ale o to, kilka kształtów makaronu nie zbędnych do wykonania owych aniołków! : tzw.  kokardki (na skrzydełka), pióra lub świdry (na sukienki), muszelki (na główki)
•Klej, najlepiej kropelka itp. 
•spray, złoty lub srebrny (można go dostać w sklepach papierniczych np. w Milo) 
Wykonanie? Sklejamy makaron nadając mu niesamowitych kształtów, kiedy klej wyschnie psikamy sprayem i gotowe :) 
przykładowe wzory:




 Aniołek z makaronu na choinkę

b) Coś smacznego dla każdego łakomczucha! :) Bezglutenowe gwiazdki cynamonowe.

-Co będzie potrzebne? •białka z 3 jajek
•250 g cukru-pudru
•2 łyżeczki mielonego cynamonu (mnie można odrobinę więcej)
•400 g drobno mielonych migdałów - ja użyłam 450 g
•szczypta soli
•można dodać Amaretto albo ekstraktu waniliowego.
Jak?
Białka ubić na sztywno - dodać cukru i wymieszać dokładnie. Następnie dodać drobno zmielonych migdałów, sól i cynamon. Wymieszać masę dokładnie. Następnie stopniowo dodawać resztę migdałów i wyrabiać ciasto ręką.
Ciasto jest mocno klejące. Można je wstawić na 30-40 min do lodówki.
Rozwałkowywać je stopniowo - posypując stolnice cukrem-pudrem - i wycinałam gwiazdki (tradycyjnie robi się ja na Boże Narodzenie).
Piec przez 10-13 minut w 175 stopniach C.
Zdjęcie - Bezglutenowe gwiazdki  cynamonowe  - Przepisy kulinarne ze zdjęciami
Kiedy ostygną powinny zrobić się kruche C:    Smacznego! (-:=3 
                                        Piosenka na dziś! Wham! Last Christmas

Życzę wszystkim wesołych świąt! 
Ciepłej i radosnej wigilii, spędzonej wśród najbliższych.
Cudownych prezentów, i miłej atmosfery :P
Aby te święta były wyjątkowe, a Sylwester szampański! :) 

Do postu informacji użyłam ze strony: http://zpierwszegotloczenia.pl

czwartek, 5 grudnia 2013

Stworzona dla mnie-1-fantasy

    Spojrzałem na twarz kobiety. Była dziwnie znajoma. Te oczy, widziałem w nich o dużo więcej, niż powinienem za pierwszym spotkaniem. Spociłem się, nie wiedziałem czego ci ludzie ode mnie oczekiwali. Moje rumieńce dawały się we znaki, najwidoczniej oni to zauważyli.
-Ciemność po zmroku jest na prawdę straszna, nieprawdaż?-nagle odezwała się kobieta. W jej głosie nie słychać było złości. Była spokojna i delikatna. Każdy dźwięk wypowiadała dokładnie, każdą literę wyraźnie, szelest rozbrzmiewał się jak echo po pokoju. Spostrzegłem lustro stojące za nią. Otworzyłem szeroko oczy a mój podbródek lekko opadł. Czy ono tu wcześniej stało? Nie zauważyłem go? Zorientowałem się że... W zwierciadle nie było odbicia żadnych z trzech postaci. Odsunąłem się lekko, prawie nie zaważanie, na palcach w tył. Przełożyłem cały ciężar ciała na lewą nogę, zawsze miałem szanse na ucieczkę. Spojrzałem jeszcze raz w lustro, tym razem odbicie wyraźnie widniało w szybie. Czy to możliwe, że coś mi się przewidziało? Przechyliłem się w stronę ściany. Oparłem o okno. Przejechałem opuszkami palców po parapecie. Ku mojemu szczęściu leżał na nim mały odłamek szkła. Chwyciłem go jak najdelikatniej, niemal niezauważalnie. Zacisnąłem mocno w dłoni. Czułem jak szkło ociera się o moje palce. Zaciskałem jeszcze mocniej, tym razem popłynęła krew. Wiedziałem, ze jestem przygotowany i w każdej chwili mogę wystartować do ataku.
-Nie lękaj się.-Odezwał się głos mężczyzny. Po moim ciele, spłynął wzrok trzech par oczu. Najgorsze do zniesienia były szmaragdowe ślepia kobiety. Jej przenikliwy wzrok przeszywał całe moje ciało. Czułem się tak niekomfortowo, miałem wrażenie, jakby owa postać wiedziała o mnie wszystko, jakby znała moje myśli, każdy następny ruch. Wiedziałem, chcą mnie zwabić do pułapki, chcą abym przestał się bać! Nigdy, nigdy się nie poddam!
-Myśl dalej, to nie prawda- szepnęła kobieta. Z wielką lekkością położyła dłoń na moim ramieniu. Nie czułem ciężaru ręki.
-Co wy ode mnie chcecie? Kim jesteście? Gdzie ja jestem? -Wrzasnąłem nerwowo i tak szybko, aby wszystkie słowa zmieściły się na jednym oddechu.
-My? Czy on nie wie?- postacie spojrzały na siebie ze zdziwieniem.
    -O czym nie wiem?-tym razem i ja zainteresowałem się sytuacją.
-Jesteś narodzonym- odpowiedziała kobieta z wielkim, chytrym uśmiechem na twarzy.
-Co? Nie paplajcie mi tu głupot! Odwieźcie mnie do domu! Chach, na mnie czeka!- Na te ostatnie słowo, pomieszczenie wybuchło śmiechem. O co może im chodzić?
-Chach? Ty nadal wierzysz w tą bajeczkę? Skarbie, życie nie jest takie piękne, przynajmniej nie dla nas.-Kobieta oparła się o ścianę, przekręciła wielkim srebrnym pierścieniem po palcu i gorzko splunęła na ziemie.
-Dla nas? Jakich nas?-odparłem kpiąc pod nosem.
-Dla narodzonych- odezwał się mężczyzn, który dotąd siedział cicho, może w między czasie parę razy zaklną.
-Kim są narodzeni?-odezwałem się, nadal nie biorąc niczego na poważnie. ,,Tu zaczyna się twoja historia'' ,,nie zapomnij tego miejsca'' ,,nigdy'' Przez głowę przeszły mi te myśli. Nie umiałem ich opanować. Rozmnażały się jak echo w lesie, ciągle powtarzając te trzy zdania.
Kobieta złapała mnie za ramie, mocno wbijając długie paznokcie w skórę. Zasyczałem głośno z bólu. Odruchowo  zamachnąłem ręką, próbując skaleczyć ją ostrzem które dotąd trzymałem w dłoni. Szkło przeszło przez nią jak przez mgłę. Chociaż ciało było widoczne, ostrze przeleciało jak przez powietrze.
-Unaocznienie.- Odparł mężczyzna.
      Okno naglę się otwarło. Na dźwięk skrzypu zatrząsłem się. Do pomieszczenia wleciał motylek. Usiadł na ramieniu kobiety.
------------------------------------------------------------------------------
Od autorki
Myślę, że mogę Was nieźle zaskoczyć tym fantasy ;) Mam ciekawy pomysł, więc czytajcie ;P  Każdy szczegół jest ważny :P A i pamiętajcie! TO NIE JEST OPOWIADANIE O WAMPIRACH! :p

środa, 27 listopada 2013

No hej, hej, a to post inny niż inne :P

Co tam u Was? Jak w szkole? ;d U mnie przez następny tydzień nocuje najka ^.^ Niestety spowodowane jest to tym, że jej mama jest w szpitalu ;( Jednak cieszę się z jej obecności, zawsze mogę ja wesprzeć w tak trudnych chwilach :) Opowiem Wam moją historię :P xd Taka trochę wyjęta psu z gardła ale prawdziwa :)

Ostatnio zrobiłam coś głupiego... Nie wiem czy mam tego żałować czy raczej cieszyć się z błędu. Mianowicie napisałam do pewnego chłopaka ,,hej'' z podrobionego konta na Facebooku. Pisaliśmy przez 3 dni-ponad 1500 wiadomości. Po mimo tak krótkiego czasu, bardzo się zżyliśmy. On oczekiwał czegoś więcej, a ja? Ja byłam zwykłym fejkiem. Już pierwszego dnia wiedziałam, że nasza rozmowa zajdzie za daleko. On w końcu dowiedział się jaka jest prawda. Cieszę się, że w tedy odpisał na to hej, nie poznałabym go. Żałuję, że nie podeszłam osobiście i nie zaczęłam rozmawiać. Zwykły strach. Jednak teraz już coś nas łączy. On nadal nie wie kim jestem. Nie chciałam mu tego zdradzić. Już pewnie więcej z nim nie popiszę. Będzie mi tego brakowało. Przez trzy, krótkie dni ciągle wyczekiwałam, aż ten chociaż na chwilę wejdzie na facebooka, kiedy to się działo, na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Przez trzy, krótkie noce nie mogłam przestać o nim myśleć. I co mi z tego zostało? Phi, jego nienawiść i pogarda. nie potrafię wyrazić swojego szczęścia w nieszczęściu. gdyby nie ta jedyna nie udana próba żartu... Nie wyobrażam sobie co bym zrobiła. W ciągu trzech dni staliśmy się przyjaciółmi... mówiliśmy sobie o wszystkim (naprawdę dużo wydarzyło się w ciągu tego długiego weekendu jak i u mnie jak i u niego) Wiem, śmiesznie to brzmi ale nie potrafię opisać tego uczucia... Jeszcze z nikim nie byłam tak szczera... może to dlatego, że on nie wiedział kim jestem? Ech przynajmniej dostałam kolejna niezłą lekcje miłości  ,,Uczucia są po to, by się nimi dzielić''

Morał tej historii jest krótki i niektórym znany to co mamy w sercu... nigdy przed światem nie ukrywamy :D -a to taki cytacik na ostatnią chwilę xd

                                                                Piosenka na dziś ;*
                                                                 Usher-Yeah

i taki sobie gif wg do innego tematu na zakończenie :D
Baw się chwilą, one tak szybko odchodzą.

sobota, 23 listopada 2013

Stworzona dla mnie-18

••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Od autorki:
Można powiedzieć, że zaczynam ,,nowy sezon'' lub ,,kolejną część'' opowiadania :P Więc tak wszystko będzie po staremu, czyli Louis, Chach, normalka ;p Jedynie to co się zmieni to fabuła, z słodkiego romantyka stanie się (nie mniej miłosną) fanatyczną historią :) Każdy wcześniej zawarty rozdział będzie uwzględniany więc poprzednie historie Louisa nie zmienią się ale będą po prostu ,,normalną'' przeszłością postaci. Tytuł będzie ten sam jednak będzie numerowany od ,,0'' Jeśli ktoś ma jakieś pytanie to pisać w komach :D

A o to prolog:

 Było ciemno. W całej okolicy wysiadł prąd. To nie był przypadek. Nic nie dzieje się bez powodu. Nie w moim życiu. To wszystko było zaplanowane. A wiedziałam o tym tylko ja i on, ja królowa księżyca i on książę ciszy. Planowaliśmy to od dawna. Każdy ruch, każdy krok, wykonywany był z taką precyzją, nasz plan nie mógł się nie powieść. Wiedziałam, że jedynie pod osłoną nocy, mogę działać, pożądać, pragnąć. Mój głód, żądza krwi, była nieopętana.
    Moje zmysły były już przyzwyczajone do ciemności i zimna. Zwierzęca nienawiść i beztroska nie była dla mnie rzeczą dziwną. Byłam przyzwyczajona. Robiłam to tak często, nie sprawiało mi różnicy, na kogo teraz padnie los, czyje życie właśnie skryje ciemność, kogo pogrążę w strachu, a kogo w nienawiści. Ważniejszy był głód. Czułam zapach krwi. Zamknęłam oczy. Musiałam się skupić. Słyszałam coraz więcej głosów. Wyczułam ruch. Usłyszałam strzał-to był znak, nasz znak. Moje oczy znów stały się straszne, bezlitosne. W kryształowych ślepiach odbijała się ludzka sylwetka. Nie czułam urazy. Cierpiałam z nienawiści. Znałam
swój cel. Dążyłam do niego. Wyjęłam z rękawa małą przezroczystą kuleczkę. Twarz osoby, która odbije się w jej szkle, będzie nim-moim celem.
     Byłam potworem, byłam nieprzewidywalna, jestem buntownikiem nadprzyrodzonych, księżniczką cienia, królową księżyca. Strażnikiem mocy.

A co do prologu wiem, że był on napisany z punktu widzenia kobiety, mimo to nadal będę pisała jako Louis :) A i dla omylnych opowiadanie nie będzie o wampirach :P

środa, 20 listopada 2013

Hejty

Witam z powrotem ;3
        Pierwszy post tematyczny :P Od razu uprzedzam, że są to jedynie moje przemyślenia, jeżeli ktoś się z nimi nie zgadza, szanuję Jego opinie, ale proszę alby także On zrozumiał moją.

        Wszyscy teraz poruszają temat hejtów, więc rzecz jasna ja też to zrobię :P Jednak będę oryginalna. W tym poście spojrzymy na obraz hejtów z całkiem innej perspektywy, a mianowicie z ich perspektywy. Każdemu pewnie samo słowo ,,hejtować'' kojarzy się z czymś złym, z wyrażaniem emocji bądź własnego zdania w sposób nie kulturalny, bądź w nie odpowiedni dla danego grona odbiorców. Nie każdy jednak wie kto kryję się po drugiej stronie ekranu. Oprócz wrednych dzieciaków nie szanując gustów innych (bo nie zaprzeczam, owszem taka jest większość) zdarzają się osoby pokrzywdzone przez los, a komputer jest dla nich jedynym ujściem emocji w nich drzemiących. Wiec nie oceniajcie innych, hejty to tylko stare przykrywki odnośniki do innej rzeczywistości. Tyle się teraz mówi o tolerancji, a hejtów coraz więcej, bo? Może chcą zwrócić na siebie uwagę?  Nie zawsze, czasem tak się zdarza. Może myślą, że tym sposobem są fajni? Nie zaprzeczę, mylą się, ale szacunek należy się każdemu, nawet im. Skoro Wy uważacie, że to co oni robią jest nie odpowiednie, nie ,,ripostujcie'' ich, pokarzcie, że to nie cięta gęba liczy się w życiu, są rzeczy ważniejsze.

          Nie przejmujcie, się nimi :) Każdy ma własne zdanie :P A o gustach się nie dyskutuje :)
  


        Jak tam u Was w szkole? U mnie spoko ^.^ Sprzedajemy rzeczy z kiermaszu świątecznego więc prawie mnie na lekcjach nie ma ;3 A gdyby ktoś chciał dowiedzieć się o tym chłopcu, którego ostatnio pobili, to jest już w szkole :) Nie ma prawie, żadnych obrażeń tylko to oko :/ ma wielką fioletowo-czerwoną bulwę, ale widzi :D A to najważniejsze, prawda? :)

                                                              
                                                     Piosenka na dziś :) 
                 Macklemore and Ryan Lewis - White Walls Ft. ScHoolboy Q & Hollis

środa, 13 listopada 2013

Stworzona dla mnie-17

   Musiałem działać szybko. W głowie miałem mętlik. Głosy stawały się coraz wyraźniejsze, a kroki zdawały się być stawiane coraz bliżej. Czułem jak napięcie wzrasta, a sam staje się coraz bardziej nerwowy i wystraszony. Włosy jeżyły mi się na rękach, a nogi uginały pod ciężarem ciała, dłonie zaczynały drżeć. Przez chwilę zdawało mi się, że temperatura w pokoju wzrasta. W przeciągu paru sekund na policzkach wyskoczyły mi rumieńce, czułem napływający pot. Ta chwila dłużyła się w nieskończoność, miałem wrażenie jak by trwała już od ponad dziesięć minut, kiedy nie minęła nawet jedna. Czułem się jak bym czekał na wyrok śmierci, na jakiś niewłaściwy osąd, któremu muszę być posłuszny, a przez, którego nie mam żadnych praw, czy władzy nad własnym życiem.
    Usłyszałem skrzyp drzwi, zaraz po nim klamka obsunęła się w dól, a z drugiego pomieszczenia do pokoju weszły trzy postacie. Odruchowo spojrzałem na ziemie i lekko się skurczyłem pod wpływem hałasów. Nie chciałem zobaczyć twarzy moich prześladowców. Wystarczyło mi, że sobie je wyobrażam. Spojrzałem na ich buty. Jeden miał sznurowane, ciemne, glany, drugi zwykle adidasy, ostatni jednak miał... Szpilki? Tak, wysokie, czerwone szpilki. Posiadała je najwidoczniej kobieta, zgrabna kobieta. Nogi miała szczupłe, po czym można było poznać, że sama na pewno jest zgrabna. Moje zdziwienie przeważało, musiałem dowiedzieć się do kogo należą te seksowne nogi.

    Podniosłem głowę, mój wzrok skierował się na pierwszego mężczyznę. Był wysoki, lekko otyły, chociaż... może bardziej umięśniony niż gruby? Jego długie, ciemne włosy wrzuciły mi się w oczy. Dokładnie mu się przyjrzałem. Miał pulchny, okrągły nos, wzrok wlepiony we mnie, patrzył się spod szkieł grubych, czarnych okularów. Jego wzrok przeszywał mnie na wylot, czułem jakby się ze mnie naśmiewał. Miałem wrażenie, że skądś już znam tego mężczyznę. Drugi natomiast, był w porównaniu do niego niski. jego krótkie włosy, ukryte były pod czapką. Ciemne oczy chłopaka, przyprawiały mnie o dreszczy. Jego wyłupiasty wzrok robił na mnie ogromne wrażenie. Na dłoniach miał grube rękawiczki, po co mu one w połowie wiosny? Nie zdążyłem mu się dokładnie przyjrzeć ponieważ głos kobiety rozproszył moja uwagę. Był płynny i delikatne, mówiła jak by z wyczuciem, z wyrazem litości, kiedyś już go słyszałem, byłem tego pewny. Z każdym kolejnym słowem przez moje ciało przechodziło miliony dreszczy. Dźwięk wyrazów jakby rozpraszał się i mnożył w mojej głowie. Każda sylaba przypominała mi kolejne wspomnienie, każda litera przelatywała mi pomiędzy oczami. Mimo to nie rozumiałem żadnego słowa.
••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Wiem, że strasznie krótki rozdział ale to tylko dlatego, że próbuje wpaść w Wasze gusta i zastanawiam się czy mogę dodać do tego opowiadania część fantasy? Mam całkiem fajny pomysł, ale nie wiem, czy Wy wolicie romanse, fantasy, a może coś jeszcze innego? Napiszcie w komentarzach co chcielibyście zobaczyć w następnych rozdziałach :) Mogę również zostać przy pierwotnej wersji czyli romans, Louis, Chach, Luna itp. ale mogę spróbować również dodać parę Nowych postaci i spróbować uzyskać z tego romansidła opowiadanie fantasy :) Ale to zależy tylko od Was bo mi jest obojętnie, a wasza opinia się dla mnie bardzo liczy :P To jak? Wasza decyzja :P 

poniedziałek, 11 listopada 2013

Tak o wszystkim :)

Jak tam u Was w szkole?  Ja dostałam 6 O.o Hahahah z historii (genius) :) Ostatnio chodzę wkurzona bo wdfjhsafklaslr chyba się zakochałam, a co najgorsze? Nie mam z kim o tym porozmawiać! Ugh! Kocham moje przyjaciółki ale wnerwia mnie to, że jeśli one również są zakochane to mogą mnie olewać! Od paru dni gadamy tylko o nich! Chyba tak, się nimi przejęłam, że zapomniałam o sobie! Jeszcze u nas w szkole ostatnio chłopcy się pobili! Jeden wylądował w szpitalu! Możliwe jest, ze do końca życia nie będzie widział na jedno oko...

No to najpierw pytania pytania :P
1.Ile masz przyjaciółek?
-Hm... Musiałabym się nad tym pytaniem poważnie zastanowić :) Niedawno bym zaliczyła do tej grupy pewną osobę, a dziś już nie... :) No to tak dwie takie prawdziwe przyjaciółki z klasy no i 2 kuzynki, które także uważam za naj naj najlepsze przyjaciółki <3
2.Ile do tej pory miałaś blogów?
-Nie potrafię zliczyć. :P Miałam z 6, ale dopiero ten jest taki z pierwszego zdarzenia :)
3.Twój ulubiony przedmiot w szkole?
-Po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że dzwonek i drzwi :P
4. Imię twojej naj przyjaciółki?
-*przyjaciółek :) Magda, Jowita, Ania, Wiktoria :P Wiem dziwne, że mam tyle przyjaciółek, ale kocham je wszystkie <3
5.Ulubiony kolor?
-żółty, zielony i fioletowy <3 :P ♥ 
6.Ulubiony blog?
-Hm... :) Nie czytam za wiele blogów, więc nie mogę określić ulubionego :P W sumie to nie czytam w ogóle blogów 3:)
7.(to pytanie strasznie mnie zaskoczyło :P) 
Jesteś królem wybierasz :
•Ocalić rodzinę i świat umrze
•Zabić (własnoręcznie) rodzinę a świat ocaleje
-Em... Nie wiem... nie potrafię tego ocenić :) wiadomo kocham swoją rodzinę, ale wiem, że nie tylko ja darzę ją takim uczuciem :P A do tego własnoręcznie?! Nigdy! ,,Nie karz mi wybierać, bo jeszcze wybiorę źle''- Happysed ,,Damy radę''

Może checie jakiś post tematyczny? :D Podawajcie pomysły! :)
                   
                                 piosenka na dziś, ciekawe czy już znacie :p
                                         Danuta-Cleo- My Słowianie

środa, 6 listopada 2013

Stworzona dla mnie-16

    Obudziłem się.  Słońce padało na moja twarz. Przetarłem oczy. -Gdzie jestem?- ciągle dręczyło mnie to jedno pytanie. Przekręciłem się na łóżku. Ściana.  Małe, wąskie łózko, nie tu zasnąłem. Wstałem. Pustka, cisza, nikogo nie było.-Okno! Tam nie było okien!- Podszedłem do ściany. Odsłoniłem żaluzje. Widok mnie zaszokował. Drzewa, wszędzie drzewa.  Miasta, domy, ulice, ludzie-zniknęli? Drzewa, różne, iglaste, liściaste, świerki, buki, sosny. A co najdziwniejsze? Góra, jestem nad nimi. Odszedłem od okna. Zasłoniłem żaluzje. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Było małe, znajdowało się w nim jedynie metalowe łóżko. Oprócz okna i drzwi nic w nim nie było. Szare ściany przyprawiały mnie o dreszczy. Pokój był jeszcze straszniejsze od tego, w którym zasnąłem... Z Luną. Luna?! Co z nią?  Co jej zrobili? Kto?
     Uświadomiłem sobie, że... że zostałem... Uprowadzony? Nie... Nie to, niemożliwe! Ja? Po co im ja? Zwykły, nawet nie sławny, zakompleksiony chłopak? Oparłem się o ścianę. Poczułem dziwny ucisk. Włożyłem rękę pod poduszkę. Wyciągnąłem małą karteczkę. Na białym papierze, grubym niebieskim markerem napisane było ,, uciekaj stąd!'' Uświadomiłem sobie, w jakim niebezpieczeństwie się znajduje. Drzwi. Moja pierwszą myślą były drzwi. Ale... Ale jeśli nimi wyjdę od razu mnie zauważą, mimo to, podszedłem do nich. Delikatnie chwyciłem klamkę, pociągnąłem za nią. Zacząłem ją szarpać, bez skutku. Zamknięte, można było się tego spodziewać. Odwróciłem się na pięcie. Podszedłem do okna. Podciągnąłem rękawy bluzy. Chciałem złapać za żaluzje kiedy, zobaczyłem, że na mojej ręce, prócz śladów żyletki są też numerki, dziwne znaczki połączone w całość. Szybko z powrotem to zasłoniłem. -Co tu się dzieje?-  Chciałem otworzyć okno kiedy przypomniałem sobie o Lunie. -Nie mogę uciekać bez niej! Ona na pewno liczy na moją pomoc!- Usłyszałem kroki, zaraz po nich głos. Ktoś tu idzie.
••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
No taki krótki rozdzialik :) Zdziwieni? Niezły obrót akcji? Sama jestem zaskoczona tym co napisałam :P Jak wam się podoba nowy szablon ? :P Następny post po 17 komentarzach :P

niedziela, 3 listopada 2013

Post o niczym :)

Witajcie Milordki moje <3 :*
    A takie radosne powitanie bo? Bo prawie 4.200 wyświetleń! :P Ale się jaram :) Jestem z siebie jak i z Was bardzo dumna :) W końcu wytrzymaliście ze mną już prawie 3 miesiące. 14 listopada minie okrągła rocznica :D Hm... To może na taką okazje chcielibyście się o mnie coś więcej dowiedzieć? Piszcie w komentarzach pytania 3:) Albo... Może chcecie jakiegoś posta tematycznego? Piszcie propozycje! :P
    Jak minęło wam Halloween? Mi zleciało strasznie szybko! xd No, ale było fajnie :) Chodziłyśmy z koleżankami po pobliskiej wsi i męczyłyśmy ludzi o cukierki :P Nie myślicie, że było to wyłudzanie! Większość osób nas olała i nie otworzyła nawet drzwi xd
    Jak 11 listopada, wszystkich świętych?  Mnie rodzice ściągnęli z łózka o 9.30 i już o 10.15 byłam na cmentarzu :P W sumie to na czterech cmentarzach :) Trochę szkoda, bo nocą jest tam pięknie *___*
 
    Hm... Zastanawiam się co jeszcze napisać w tym poście... Pomyślałam, że zrobimy top 10! Ale czego? Najlepszych gif''ów :) Wiem, że nie prowadzę tumblr, ale co z tego :P Podawajcie linki do fajnych gif''ów!

To może ja zacznę :)

wiecie z jakiego to filmu? :)

Piosenka na dziś                       

wtorek, 29 października 2013

Stworzona dla mnie-15

    Stanęliśmy przed dużymi, metalowymi drzwiami. Zza nich słychać było głośną muzykę, śpiewy radosnych ludzi i tupanie butów, uderzających o parkiet. Czuć było nawet drganie podłogi, spowodowane ruchami.
-Gotowy?-Zapytała. Cicho zachichotała, nie czekając na odpowiedź nacisnęła, podłużną klamkę. Przez maleńką szparę, w drzwiach widać było jedynie kolorowe światła wpadające, do środka. Stanęliśmy  przed tłumem radosnych ludzi. Pomieszczenia było dosyć duże. W pokoju nie znajdowało się żadne okno. W kilku miejscach dobudowane były kolejne drzwi. W rogu na podwyższeniu stał D-J z wielkimi słuchawkami. Od czasu do czasu dodawał coś od siebie, a tłum, radośnie mu odkrzykiwał. Na przeciwko nagłośnienia stał mały barek, przy którym siedzieli nie znani mi ludzie. Po za nimi pozostali dobrze się bawili.
    W pewnym momencie wszyscy się zatrzymali i przestali tańczyć. Wzrok każdego, skierował się na nas. Światła reflektorów zgasły, a muzyka przestała grać. D-J przestał mówić przez mikrofon. Popatrzyłem się pytająco na Lunę, a ta tylko zaśmiała się donośnie, uniosła głowę, potrząsnęła włosami i pociągnęła mnie do środka. Wszyscy wrócili do zabawy. Stanęliśmy dokładnie na środku parkietu i zaczęliśmy razem tańczyć. D-J krzyknął: Rączki do góry i skaczemy! Wszyscy jak na rozkaz posłuchali się go. Kolorowe stroje tancerzy migotały po parkiecie. Było tyle osób, że nie dało się wykonać kroku bez otarcia o innego zabawowicza.  Muzyka była skoczna, nie mogłem przestać się ruszać. W bardzo szybkim tempie się zmęczyłem. Zacząłem dyszeć.
    -Może się czegoś napijemy?- zaproponowałem niemal krzycząc, do ucha Luny.
-Ok-krótko opowiedziała dziewczyna i pociągnęła mnie w kierunku baru. Przecisnęliśmy się przez tłum rozgrzanych i spoconych ludzi, usiedliśmy na wysokich, czerwonych krzesłach. Barman popatrzył się na kobietę, ta jakby dała mu znak kiwnięciem głowy. Przystojny, wysoki chłopak odwrócił się i wyszedł przygotować drinka.
-Jak to?-zapytałem z ciekawości
-Bywam tu dość często- odpowiedziała, a uśmiech przykleił się jej do twarzy. -To jak? Dobrze się bawisz?-kontynuowała.
-Świetnie-zaśmiałem się chichocząc. Po chwili przyszedł do nas z powrotem chłopak, w ręce trzymał małą metalową tackę, na której stały dwie, wysokie szklanki. Niebieski napój lekko drżał pod wpływem ruchów barmana i głośnych dźwięków muzyki. Do szklanki była przyczepiona mała karteczka z napisem ,,Wypij mnie'' Popatrzyłem się ze zdziwienia na Lunę.
-To dla efektu-Odpowiedziała marszcząc oczy. Barman podał nam drinki.
-Bardzo proszę.-Uśmiechnął się i puścił oczko do kobiety. Uznałem, że miało umknąć to moim oczom, dlatego nie pytałem się o nic. Wyjąłem rurkę z małego otworu w blacie i zamoczyłem ją w napoju. Za czym się zorientowałem moje usta, zatopiły się, w delikatnie ostrym smaku drinka.
-I jak? Smakuje Ci?-zapytała kobieta. Jako odpowiedź kiwnąłem głową i uśmiechnąłem się
-To moja ulubiona piosenka- radośnie krzyknęła dziewczyna. Złapała mnie za rękę i pociągnęłam za sobą na parkiet.
-A co z drinkami?-zapytałem pospiesznie, nie chciałem odrywać się od smaku, tego pysznego napoju.
-Przecież zaraz wrócimy-Szepnęła mi na ucho.
     Zaczęliśmy tańczyć. Nie zauważyłem, ale z każdym krokiem przybliżaliśmy się do siebie. Pod koniec piosenki jej piersi dotykały mojej klatki. Za czym się zorientowaliśmy D-J puścił wolny kawałek. Byliśmy tak blisko, że nawet słyszałem, bicie jej serca. Poczułem jej delikatne ręce na moich ramionach. Zaraz po nich, jej wargi dotknęły mojej szyi. Piosenka wydawała się nie mieć końca. Nie powstrzymałem się. Pocałowałem ją w usta. Był to najdłuższy i najnamiętniej pocałunek w moim życiu. Moje wargi nie chciały cofnąć się przed niczym. Czułem jakby miały własny rozum. Odłączyły się od mojego ciała i same zaczęły się poruszać. Nieziemski zapach jej skóry przyprawiał mnie o dreszczy. Mój apetyt, z każdym muśnięciem jej delikatnego ciała wzrastał. Zniżyłem się coraz niżej. Moje usta jakby spłynęły najpierw po jej policzku, szyj, piersiach.
-Louis!-krzyknęła, a ja nareszcie się ocknąłem.
-Ja... Prze...
-Nie tu.-przerwała mi i uśmiechnęła się porywczo. Odwróciła się tyłem i wskazała ruchem ręki bym poszedł za nią. Ja jakby zahipnotyzowany nie potrafiłem odmówić. Oderwałem stopy od podłogi i ruszyłem z miejsca. Nie zastanawiałem się nad tym co robię. Mój apetyt ciągle wzrastał. Chciałem ją mieć tu i teraz. Patrzyłem tylko jak jej długie, ciemne, puszyste włosy podnoszą się i delikatnie upadają pod wpływem ruchu.
     Doszliśmy do ściany. Luna dotknęła ją ręka. Chciała wyczuć drzwi. Wreszcie złapała za klamkę.
-Gdzie idziemy?-zapytałem, ale nie usłyszałem odpowiedzi. Przeszliśmy do innego pomieszczenia. Po chwili trochę zwolniliśmy, już nie biegliśmy, ale szliśmy. Zrozumiałem przez to, że nikt nas nie miał zauważyć. Znajdowaliśmy się w ciemnym korytarzu. Z jego ścian odbiegało mnóstwo drzwi. Na samym jego końcu znajdowały się ciemne, duże wrota. Nieco różniły się od innych. Weszliśmy do pomieszczenia. Pokój był mały, przestrzenny. Nie było w nim okien. Pod ścianą stało szerokie, dwuosobowe łóżko, na przeciwko niego, małe biurko z lustrem. Ściany były jasne, na suficie wisiała sama żarówka, odchodził od niej cienki kabelek.
    Kobieta podeszła do drzwi, zamknęła je na klucz. Nie potrzebowaliśmy słów, rozumieliśmy się jak nikt inny. Po chwili jej ciało dotknęło mojego. Byliśmy jednością. Popchnąłem ją lekko na ścianę. Nie chciałem zrobić jej krzywdy.
Moje wargi dotknęły jej ust. Delikatnie złapałem za jej nogi i podsadziłem ją do góry. Złapałem ją za uda. Obejmowała mnie za szyje. Miała nade mną pełną kontrole. Byłem już jej. Trzymając ją, złapałem mocno za jej pośladki i rzuciłem ją na łóżko. Byliśmy tam tylko my. Czułem jej oddech na klatce, słyszałem mocne bicie serca. Leżałem na jej ciele. Zacząłem rozpinać jej koszule, ona odpinała mi spodnie. Zrozumiałem w tedy o co chodzi jej, a o co mi. Trudno. Było już za późno, nie potrafiłem się opamiętać. Czułem się cudownie. Mogłem nareszcie odpocząć i wyluzować, chwile zastopować. Moje życie kręciło się tak szybko, że nawet nie zdążałem za nim biec. Świat dla mnie zawirował, moje serce biło mocniej niż zwykle. Zdjąłem jej bluzkę Zatopiłem wargi w jej piersiach.
•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
No dzisiaj taki troszkę inny rozdzialik :P Nie chciałam się już bardziej rozpisywać. I tak napisałam, dużo, no na pewno więcej niż w ostatnim takim podobnym rozdziale :) W tedy dostałam komentarz ,,Mogłaś napisać co się działo w tym łóżku hehe xD Miałabyś wtedy więcej komentarzy, bo ludzie lubią czytać pikantne opowiadania'' No to napisałam xd Mimo to nie jestem zadowolona z postu :P Ale musiałam go opublikowac bo dawno już nie wstawiałam rozdziału :)
NASTĘPNY POST PO 16 KOMENTARZACH :P

sobota, 26 października 2013

Urodziny :P

   Jestem z powrotem :P Miałam mała przerwę ponieważ troszkę narozrabiałam w szkole xD Ale to nic bo już po wszystkim i odbyło się bez większych kar ( w moim przypadku, bo moje koleżanki mają przerypane (strasznie pyskowały))
Na urodzinach było bardzo fajne ^.^ Nie bawiłam się tak świetnie od dawna! A co do tego chłopaka to jestem wkurzona -,- Okazało się, że w tedy kiedy on mi się podobał ja jemu też się podobałam ;/ No i to jest kolejny plus nie krycia swoich uczuć! UCZUCIA SĄ PO TO BY SIĘ NIMI DZIELIĆ! Najpierw oglądaliśmy horror ,,sinister''. Nie polecam go oglądać z znajomymi, :) ponieważ sam sobie nie jest straszny, tylko ma baaardzo duże napięcie, a wśród przyjaciół i wielkiej ilości śmiechu naprawdę nie będzie czego się bać! :P Znaczy ja się bałam (tylko trochę...) ale ja się wszystkiego boję. jestem strasznie naiwna i wierzę w e wszystko co dzieje się w filmach, po czym nie mogę zasnąć :P.
   Przy oglądaniu tego horroru miałam niezłą wtopę, a nawet dwie: po pierwsze, siedziałam koło tego chłopaka, oglądając, ja i mój paniczny strach wysypaliśmy na niego całą zawartość miski-chipsy, popcorn itp, po drugie tak się wystraszyłam, że się do niego przytuliłam (odruchowo) i zaczęłam piszczeć mu do ucha xd On oczywiście nie był na to zły, śmiał się z tego, jak i ja oraz reszta gości.
   Nie rozumiem, dlaczego tylko ja się bałam, podczas oglądania. Reszta dziewczyn i on (był sam jedyny z chłopaków xd) siedzieli spokojnie i sobie żartowali z tego filmu jak i z różnych innych głupot, które przyszły im do głowy :p (ja śmiałam się razem z nimi mimo to się okropnie bałam)
   Po filmie przyszedł czas na szampan i tort :) (Rzecz jasna nie pikolo xd ale mimo to wolałabym pikolo bo nienawidzę tych normalnych :P) Później graliśmy w butelkę (no powiem Wam, że dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy) Urodziny trwały do 23.20 (jakoś tak około) Potem wraz z moją przyjaciółką (z którą aktualnie jestem w stanie kłótni, ale nie chce o tym opowiadać) poszłyśmy do niej do domu i tam nocowałam. Było bardzo fajnie :) Gadałyśmy do prawie 4.00 w nocy xd
zwiastun filmu ,,Sinister'':)  - film producentów ,,Paranormal Activity'' i  ,,Noc oczyszczenia'' oraz reżyserii ,,Egzorcyzmów Emily Rose''. Uznany za jeden z najstraszniejszych horrorów ubiegłego roku. !Dla omylnych! To nie jest kryminał :P W filmie występują siły nadprzyrodzone. :)

Tak mniej-więcej wyglądał mój strój na tą imprezę xd Wiem, że zdjęcia są okropne, ale tak właśnie wygląda jakość zdjęć z mojego aparatu ;-;
Ale mi nogi grube wyszły ;_; 

Jak to się obraca? :P 



Zdjęć z urodzin, niestety nie mogę wrzucić bo koleżanki się nie zgodziły :P 

wtorek, 22 października 2013

Stworzona dla mnie-14

   Była piękna pogoda. Słońce raziło mnie w oczy. Upał doskwierał, mimo to nie zdjąłem bluzy. Nie mogłem. Ślady po żyletce były jeszcze świeże i bardzo widoczne. Z niektórych, nadal, delikatnie leciała krew. Ból na szczęście ustąpił, jednak głębsze rany przy najmniejszym nawet otarciu boleśnie szczypały. Czułem na sobie wzrok ludzi przechodzących obok. Oni wiedzieli co się wydarzyło. Bezpodstawnie mnie oceniali. Nie rozumiałem ich. Nie potrafili sobie wyobrazić przez co przeszedłem, jaki ból czułem, mimo to wiedzieli. Skąd? Założyłem okulary przeciwsłoneczne i kaptur. Chciałem być obcy, straszny. Kiedy ludzie się boją, nie wyrażają swoich opinii, nie publicznie. Mogli mnie widzieć, nie mogli wiedzieć kim jestem. Świat jest okrutny. Ludzie nie chcą rozumieć. Wolą patrzeć z daleka na czyjąś krzywdę i udawać, że nic o niej nie wiedzieli. Uważają, że jeśli słyszą wołanie o pomoc, a nie wiedzą skąd dobiega, nie muszą się w nie wsłuchiwać. To błąd. Czasem w najcichszym krzyku można usłyszeć najwięcej. Ja byłem przecież dumny. Podążyłem za bólem i cierpieniem innych. Uratowałem życie bezbronnej kobiecie. Miałem prawo do dumy. Inni o tym nie wiedzieli. Znałem swoją wartość. Nie obchodziło mnie zdanie wszystkich, pozostałych. To ja miałem mieć satysfakcje z swoich czynów, a nie inny. Przecież wygrana nie smakuje tak dobrze, bez stojących na jej drodze przeszkód. Z każdym upadkiem, wstajemy silniejsi i potrafiący wyżej skakać.
   Doszedłem do parku. Stanąłem obok wąskiej furtki prowadzącej do małego stawu. Opadające liście wierzb cudownie odbijały się w krystalicznie przezroczystej wodzie. Białe łabędzie pływały, omijając kolorowe kaczki. W pobliżu słychać było krzyki radosnych dzieci, łapiących żaby. To wszystko wydawało się być takie idealne, piękne. Nie możliwym było to porównywać do problemów i kłopotów drzemiących w myślach każdego dorosłego, poważnie siedzącego na ławce. Wybrałem cichszą drogę. Skierowałem się w stronę wąskiej ścieżki. Z każdym krokiem po niej drzewa wydawały się być ułożone coraz bliżej. Ścieżka jakby z każdym metrem była coraz węższa. Zdjąłem okulary. Z każdej strony otaczał mnie cień. Ku mojemu zdziwieni na końcu ścieżki widać było sylwetkę człowieka. Kobiety, znajomej mi -Luna- pomyślałem i zawróciłem. Szedłem powoli by nie zauważyła pośpiechu z którym tak naprawdę stawiam każdy krok. -skąd ona w ogóle się tu wzięła?
    Poczułem dziwne mrowienie na plecach. Zimna, kobieca dłoń dotknęła mojego ramienia. Oddech osoby przyprawiał mnie o dreszczy. Wiedziałem, że była to ona, Luna, jednak, mój umysł nie dopuszczał tej informacji. Odwróciłem głowę, a zaraz za nią całe moje ciało.
-Hej-powiedziałem, ze sztucznym uśmiechem
-Cześć-odpowiedziała mi z równie prawdziwym wyrazem twarzy.
-Co ty tu robisz?-zapytałem, nie oczekując odpowiedzi.
-Czekałam na kogoś-delikatnie się uśmiechnęła. W jej oczach widziałem dziwną beztroskę. Nie ujrzałem w nich dawnej radości. Zrozumiałem, że ona także, kryje więcej tajemnic, niż dotąd przypuszczałem.
-A ty?-Kontynuowała.
-Myślę.
-Nad czym?-zobaczyła mój nie zadowolony wyraz twarzy.-Chcesz się przejść?-dodała.
-Jasne...-niechętnie odpowiedziałem.
    -Dlaczego wróciłaś?-próbowałem znaleźć jakiś wspólny temat.
-Tęskniłam, wiesz... Tęsknota potrafi naprawdę zmienić człowieka i nastawić go do innych działań.
-Wiem-odpowiedziałem z własnego doświadczenia. Nie chciałem z nią o tym rozmawiać. Nie po tym co mi zrobiła. Jeszcze jej nie wybaczyłem. To za bardzo bolało.
-jak tam Chach?-zmieniła temat.
-Dobrze, a co tam w ogóle u ciebie? Masz kogoś na oku?-zaśmiałem się.
-Tak-odpowiedziała i popatrzyła mi się prosto w oczy. Szybko zerwałem nasz kontakt wzrokowy. Nie chciałem by robiła sobie nadzieje. Musiała to zrozumieć. Powinna dać mi więcej czasu..
     -Chcesz pójść w fajne miejsce?-Zapytała z chytrym ale słodkim uśmiechem. Stanęła do mnie twarzą w
twarz i znów to zrobiła. Popatrzyła mi się w oczy. Złapała mnie za rękę. Widząc kiwnięcie mojej głowy na zgodę, ruszyła parę kroków tyłem, po czym się odwróciła. Nie wiedziałem dlaczego się zgodziłem. To ten jej hipnotyzujący wzrok. Myślała, że uda się jej mnie opętać. Musiałem za wszelką cenę jej w tym przeszkodzić. Po dziesięciu minutach drogi, dotarliśmy przed niewielki kolorowy budynek. Stanąłem przed nim i popatrzyłem się pytająco na kobietę. Ona w znak odpowiedzi roześmiała się głośno i potrząsnęła włosami. Znów złapała mnie za rękę i wprowadziła do środka. Minęliśmy wysokiego, łysego, umięśnionego mężczyznę. Ku mojemu zdziwieniu on tylko kiwnął głową na jej widok i przepuścił nas przez małą, czarną bramkę. Nie miałem pojęcia gdzie jestem. Nigdy wcześniej mnie tu nie było.

Jak myślicie? Gdzie Luna go zaprowadziła? Co z tego wyniknie? Czy dojdzie do czegoś więcej? Odpowiedzi zostawiajcie w komentarzach i czekajcie na dalszą część! :P 

sobota, 19 października 2013

Impreza :)

Jestem znowu. :)
   Byłam wczoraj w mieście z koleżankami. Dzisiaj wybieramy się na urodziny :P Kupiłyśmy prezenty :) Ponieważ dziewczyna jest spokojna, nie zaszalałyśmy, znalazłyśmy jej skromne podarunki :) Jest odzwierciedleniem artysty, dlatego na liście prezentów pojawiło się płótno i farby akrylowe :P jej wizerunkiem ideału jest dobry uczeń, stara się mieć dobre stopnie, co oczywiście jej wychodzi. Uprosiła nas o kupienie jej słownika polsko-angielskiego. O.o Oczywiście spełniłyśmy jej prośbę i wydałyśmy całe 13 zł na książkę xd Osobiście nie chciałabym takiego prezentu ale przecież to jej dzień, więc to jej ma się podobać, a nie mi :P
   Trochę obawiam się tej imprezy, ponieważ jej kuzyn (starszy od nas wszystkich o rok) będzie na tych urodzinach. Jego obecność była by normalna gdyby nie to, że całe 2 miesiące temu szalałam za nim jak ta głupia. Teraz rzecz jasna uważam, że jest całkowitym idiotą i nie mam pojęcia dlaczego mi się podobał :)

Zdjęć pozostałych prezentów
nie będę wstawiac bo po co? xd
                                       Piosenka na dziś
                                       K. Bednarek-Dni
                                      których jeszcze nie 
                                              znamy

A na drugim planie miśki
 mojej przyjaciółki xd




W następnym poście dodam zdjęcia z urodzin i stroju w którym byłam :P

Stworzona dla mnie-13

     Nie wiedziałem co robię.  Byłem przekonany, że zaraz się wycofam i wyjdę ze szpitala, nie zamieniając słowa z moją matką. Czułem napływający strach i stres. Z każdym krokiem bliżej drzwi, napadała mnie coraz to, bardziej przekonująca myśl o rezygnacji. Stanąłem. Nie miałem zamiaru ruszyć się dalej. Nie chciałem znać prawdy. Bałem się, że jej zniosę. -Z resztą ja się o nią wcale nie prosiłem. To Chach. Może ona chce ją znać?  Ale na pewno nie ja!- Po mojej głowię wędrowały przeróżne myśli. Poczułem lekkiego kopniaka w tyłek i zaraz po tym usłyszałem spokojny głos Chach.
-Odwagi - delikatny uśmiech kobiety od razu nastawił mnie do innego myślenia. -Tak! To jest to! Odwaga... trudne słowo, a znaczy tak wiele. Dlaczego? Dlaczego to ona kieruje naszym życiem, obierając nam jakąkolwiek władzę nad nim? Dlaczego niektórzy mają jej więcej, a inni muszą cierpieć z jej braku? Jedno jest pewne. W każdym ona jednak drzemie, tylko trzeba ją uwolnić. Skoro mamy odwagę marzyć, kochać, ufać... Każdy ją inaczej interpretuje.
     -No idź już-Chach przerwała mi myśli.
-Co? słucham?-niedosłyszałem... Nie chciałem usłyszeć.
-No idźże!- Tym razem nerwowo powtórzyła kobieta.
-yhymn...-wyciągnąłem rękę, złapałem za klamkę i uchyliłem drzwi. Postawiłem pierwszy, nie pewny krok na korytarzu. Rozejrzałem się. Nikogo na nim nie było. Odetchnąłem z ulgą. Spojrzałem jeszcze raz by się upewnić. Korytarz był pusty. Jedynie na niebieskich krzesłach leżały jakieś paczki, na wieszaku wisiało parę kurtek, a na końcu wąskiego pomieszczenia stała chuda, blada staruszka. Poszedłem parę metrów na przód. I tam nie było mojej matki. Wróciłem do pokoju.
-No i co ty tu jeszcze robisz?
-No bo...
     -Nie po to dzwoniłam do Olivii żebyś teraz stchórzył!-Przerwała mi wpół zdania
-Czyli jednak po nią dzwoniłaś?! Wiedziałem! Sama by nigdy tu nie przyszła! Zapomniałaś? To moja matka! Ona nic dla mnie nie zrobi!- próbowałem udowodnić swoje racje.
-Louis! Ja chciałam dobrze...-złapała mnie za rękę
-Dlaczego nigdy nie rozumiesz moich potrzeb?! Dlaczego nawet nie próbujesz zrozumieć?-Odepchnąłem jej dłoń.
-Kochanie, proszę...-widziałem w jej oczach smutek. Rozumiałem, że chciała dobrze. Jednak... Jednak nie umiałem jej przebaczyć.
-Zawiodłem się na tobie. Miałem nadzieje, że znasz moje potrzeby i próbujesz czuć się w mojej skórze przy każdym dotykającym mnie problemie. Ale jednak różnimy się. Różnimy się za bardzo.
-Louis... ja, ja- nie mogła przełknąć tych słów. Widocznie jej zarozumiały honor na to nie pozwalał.
-przepraszam-dokończyła-ja naprawdę nie chciałam źle. Po prostu myślałam, że... Ech...
-Że?! Że co?! Myślałaś, że znasz mnie tak dobrze aby móc za mnie decydować, decydować o moim własnym życiu? Nie. Ty nic o mnie nie wiesz! Po cholere jesteś moją narzeczoną!- wtedy nie zdawałem sobie sprawy jak te słowa mogły ją zranić.
-Wyjdź!-usłyszałem donośny krzyk Chach, przechodzący w rozpacz i płacz.
-Ko... Kochanie przepraszam... Ja, ja nie mówiłem tego co myślałem. To emocje...-Nie odpowiedziała mi. Leżała na łóżku. Twarz zatopiła w poduszkę, jej włosy ułożone były w artystycznym nieładzie. Roztrzepane walały się po całym jej ciele. Słyszałem jedynie jej ciche i głuche łkanie.
     Zrzuciłem rzeczy z krzesła. Chciałem krzyczeć, ale nie potrafiłem. Łzy napływające do oczu odebrały mi mowę. Złapałem za bukiet róż, który jej przyniosłem. Ich kolce wbijały mi się w dłonie mocne je raniąc. Złapałem za parę główek kwiatów i zamaszyście je oderwałem. Spadające resztki róż rozsypały się po podłodze. Płatki rozwiały się na różne strony pomieszczenia. Odwróciłem się na piecie do tyłu, otworzyłem drzwi, trzasnąłem nimi i wyszedłem. Na korytarzu zobaczyłem zdziwioną i zakłopotaną twarz Olivii-mojej matki, byłej matki. Czyli jednak jeszcze tu jest. A gdzie była wtedy? Przed kłótnią? Gdzie była przez ostatnie dwa lata? Tak trudne dla mnie dwa lata?!
-Gdzie byłaś do cholery?!- Wrzasnąłem, a głuche echo rozniosło moje zachrypnięte słowa po korytarzu. Byłem cały czerwony. Z oczu ciekły mi łzy. Nie mogłem nabrać powietrza. Płacz i emocje utrudniały mi oddech.
-Gdzie?-powtórzyłem pytanie nie dostając odpowiedzi.
-Louis...-nie dając jej dokończyć, mocno kopnąłem w krzesło, aż to się przewróciło i wyszedłem z pomieszczenia.
    Na dworze była piękna pogoda. Słońce dochodziło w każdy zakamarek, kąt. Nigdzie nie było cienia. Skierowałem się w stronę parku.
Snow Leopard Print Pointer